Niskie temperatury, lodowaty wiatr smagający policzki, śnieg i mróz – uroda nie lubi zimy. Prawda jest taka, że na tle śniegu i lodu pięknie wyglądać może tylko baśniowa Królowa Śniegu. Większość z nas, jeśli ma szczęście, może liczyć co najwyżej na nie za bardzo czerwony nos. Cała reszta kryje się w ciepłych czapkach i szalikach, a gdy już znajdziemy się w pomieszczeniu, musi powoli odtajeć.

Niestety – to właśnie gwałtowna zmiana temperatur jest największym niebezpieczeństwem dla naszej urody i przyczyną wielu późniejszych komplikacji. O ile większość z nas doskonale pamięta o zabezpieczaniu skóry przed mrozem, o tyle często zapominamy, że przejście z jednej temperatury w drugą powinno być łagodne i stopniowe.

Co to oznacza w praktyce? Najważniejsze, żeby zaraz po wejściu do domu, czy jakiegokolwiek innego pomieszczenia nie rzucać się od razu na to, co gorące. Pozwólmy naszemu ciału spokojnie i stopniowo się rozgrzać, przystosować do zmiany aury. Pomyślmy, że dla zmarzniętej skóry nadmiar ciepła oznacza szok termiczny – stąd częstym pozimowym powikłaniem są podrażnienia i zaczerwienienia skóry, rozszerzone i popękane naczynka.

Oprócz stosowania odpowiednich środków ochronnych, pamiętajmy, aby nie fundować skórze twarzy i ciała ekstremalnych doświadczeń. To samo zresztą – termiczny szok, może nas czekać, gdy wyjdziemy na mróz prosto z gorącej kąpieli, z niedosuszonymi włosami.

Uwaga na nos i policzki

To właśnie one są najbardziej narażone zarówno na mróz, jak i na zmiany temperatur. Dlatego obowiązkowym kosmetykiem jest specjalny zimowy krem – zawiera on odpowiednią kompozycję lipidów i składników nawilżających, działa ochronnie, zapobiega podrażnieniom skóry. Pamiętajmy, że krem nakładamy na twarz najpóźniej na ok. 15 minut przed wyjściem. Dzięki temu zdąży się wchłonąć, a twarz nie będzie się błyszczeć. Także nałożenie makijażu będzie łatwiejsze. Zimą obowiązkowo należy stosować podkład pod makijaż i puder – to dodatkowe warstwy zabezpieczające przed mrozem i wiatrem.

Zabiegi te mają na celu ochronę delikatnej skóry twarzy, nie sprawdzą się jednak w pełni, jeśli nie będziemy pamiętać o łagodnym przechodzeniu z jednej temperatury w drugą. Najgorszą rzeczą, jaką możemy zrobić zaraz po przyjściu z lodowatego powietrza, jest natychmiastowe wypicie gorącej herbaty (rozgrzeje ona wprawdzie „od środka”, ale unosząca się z filiżanki para spowoduje zaczerwienienie i podrażnienie skóry, które może utrzymać się dłużej, niż parę minut). Szczególna ostrożność zalecana jest osobom, które mają skłonność do rozszerzonych naczynek na twarzy – pierwszym niepokojącym objawem jest wyraźne, długotrwałe zaróżowienie okolic nosa i policzków.

Innym błędem jest mycie twarzy zbyt ciepłą wodą – w okresie zimowym to także może spowodować podrażnienia. Pamiętajmy, że zmarznięta skóra „wraca do siebie” przez dość długi czas – czasem nawet po godzinie od powrotu do domu może być jeszcze nadwrażliwa i źle reagować na wyższą temperaturę. Jeśli podczas zmywania makijażu poczujemy pieczenie lub inny dyskomfort, może to oznaczać, że woda jest za ciepła lub użyty do demakijażu środek zbyt mocny. W takim przypadku warto rozważyć jego zmianę na delikatny hipoalergiczny żel czy mleczko. Zimą nie używajmy zbyt intensywnie działających kosmetyków, zawierających np. kwasy owocowe, ostrożnie stosujmy też peelingi.

Czas na ciało

Za idealny sposób na błyskawiczną rozgrzewkę uchodzi gorąca kąpiel – zimą jest to jednak dość problematyczne. Wprawdzie nic lepiej nie rozgrzeje zlodowaciałych stóp, jak zanurzenie ich w bardzo ciepłej wodzie, jeśli jednak chodzi o resztę ciała, wskazana jest ostrożność. Jeśli zanurzymy przemarznięte ciało w parującej wannie, kąpiel nie sprawi nam przyjemności, a skórze wręcz zaszkodzi. Zmarznięta skóra na udach, pośladkach czy brzuchu może zacząć piec i reagować jak na poparzenie – po pewnym czasie oczywiście te nieprzyjemne objawy ustąpią, ale zaczerwienienie pozostanie na dłuższy czas. Może to też spowodować większy wysyp „pajączków” na nogach.

Rozsądniejszym rozwiązaniem będzie odczekanie, aż ciało wróci do normalnej temperatury i dopiero wtedy przygotowanie kąpieli – nie za gorącej. Powinna być ciepła, ale przewaga niech idzie w stronę raczej wody letniej niż gorącej. Zanurzając się obserwujmy reakcję ciała – może być tak, że niektóre partie (pośladki, uda i łydki, brzuch) odbiorą wodę jako zbyt ciepłą. Warto wtedy nieco odczekać lub odrobinę schłodzić wodę. Gdy skóra przyzwyczai się już do temperatury kąpieli, jej zwiększenie zawsze będzie możliwe.

Do rozgrzewającej kąpieli najlepiej użyć kosmetyków o działaniu natłuszczającym, np. specjalnych olejków – zarówno sól, jak i pieniący się płyn do kąpieli mogą mieć działanie zbyt podrażniające. Kąpiel nie powinna być zbyt długa, pozwólmy jednak ciału dobrze się rozgrzać i odprężyć. Nie używajmy ostrych gąbek ani szczotek – szczególnie na podrażnione miejsca. Po wyjściu z wanny starannie osuszmy ciało i wklepmy nawilżająco-odżywczy balsam. Szczególnie grubą jego warstwą potraktujmy łokcie i kolana (to najbardziej narażone na wysuszenie okolice) oraz tę część łydek, o którą ocierają się cholewki butów.

Nie zapomnijmy też o stopach – potrzebują one teraz specjalnej pielęgnacji. Warto stosować zapobiegawczo odżywczy krem zapobiegający pękaniu pięt – noszenie rajstop czy skarpet i ciężkich butów naraża skórę na przesuszenie, powoduje też jej zgrubienie i szorstkość.

Włosy pod ochroną

Zmian temperatury nie lubią także włosy – dlatego zimą lepiej nie wychodzić z domu zaraz po umyciu głowy. Największym ryzykiem jest niedosuszenie włosów – nawet odrobina wilgoci pozostawiona na ich powierzchni może zamarznąć i spowodować uszkodzenie ich struktury. Dlatego o wiele lepiej sprawdzi się wieczorne mycie głowy – jeśli nie położymy się spać z mokrą głową, fryzura nie powinna sprawić niemiłych niespodzianek.

Samo zimno włosy znoszą dość łaskawie – o wiele bardziej szkodzi im słońce. Mimo to jednak także nie mają zimą najlepszej kondycji. Ukrywane pod ciepłymi czapkami, mają tendencję do zwiększonego przetłuszczania się, zaś mróz silnie przesusza ich końcówki. Wełniane okrycia powodują ponadto elektryzowanie się, bardzo uciążliwe dla elegantek.

Zimą warto zatem zmienić szampon – najlepszy będzie taki adresowany do włosów przetłuszczających się u nasady, a przesuszonych na końcach. Elektryzowanie się można opanować przy pomocy odrobiny lakieru do włosów, zamieńmy też plastikowe grzebienie i szczotki na drewniane.

AM

 

Menu