Czy zimowa pielęgnacja skóry i włosów naprawdę jest takim wyzwaniem? Nie, warto tylko pamiętać, żeby dostosować ją do warunków, w jakich przyszło nam żyć – czyli niskich temperatur, wiatru, przesuszonego, często przegrzanego powietrza w pomieszczeniach i grubych warstw odzieży, przez którą skóra nie może swobodnie oddychać. To bardzo ważne, bo pozwoli uniknąć nie tylko problemów estetycznych, ale też podrażnień i dyskomfortu.

Zimą najczęściej ubieramy się „na cebulkę” – dzięki temu nie marzniemy. Dzielnie nosimy czapkę, używamy tłustszych niż zwykle kremów do zabezpieczenia twarzy przed mrozem. Dbamy o to, aby w domu było ciepło, często zażywamy rozgrzewających kąpieli. Mniej więcej w połowie sezonu zauważamy często, że skóra ciała, mimo używania balsamów, robi się wysuszona i szorstka. Na nogach, w miejscach gdzie ocierają skórę cholewki butów, pojawiają się zaczerwienione, podrażnione miejsca. Przesuszone są też stopy i dłonie. Włosy częściej się przetłuszczają, a po zdjęciu czapki – elektryzują. Skóra twarzy bywa mocniej przesuszona na policzkach i podbródku – czasem też łuszczy się na skrzydełkach nosa. Cera wydaje się poszarzała, zmęczona, pozbawiona blasku. I jak tu olśniewać wyglądem?

SOS dla ciała

Skóra naszego ciała zimą przechodzi naprawdę trudny okres. Jest bardziej narażona na wysuszenie, słabnie jej bariera lipidowa. Warstwy odzieży podrażniają ją, utrudniają oddychanie i złuszczanie się martwych komórek naskórka. W najtrudniejszej sytuacji są nogi, które osłaniamy grubymi rajstopami (zwykle są one produkowane z tworzyw sztucznych), wełnianymi skarpetami, uciskamy zimowymi butami. Mimo to często najsilniej odczuwamy chłód właśnie w stopach i na łydkach (dotyczy to zwłaszcza pań preferujących spódnice), a mroźne powietrze wysusza mocno ich skórę.

Jak ukoić podrażnioną skórę i przywrócić jej jedwabistą gładkość? Pamiętajmy, aby w domu zdejmować ciasno przylegającą odzież i przebierać się w rzeczy luźne i wygodne – czyli nie zastępujmy np. rajstop legginsami, a raczej luźnymi bawełnianymi dresami. Gorące kąpiele, choć wspaniale rozgrzewają, wysuszają jednak skórę – lepiej ograniczyć je do dwóch sesji w tygodniu, a płyn do kąpieli zastąpić kosmetykiem o działaniu natłuszczającym. W pozostałe dni bierzmy szybki, ciepły prysznic, podczas którego wykonamy energiczny masaż przy pomocy niezbyt ostrej gąbki (zimą łatwo o podrażnienie). Tradycyjny żel czy mydło warto zastąpić specjalnym olejkiem pod prysznic. Zamiast balsamu używajmy maseł do ciała lub oleju – może to być nawet zwykła oliwa extra vergine. Pamiętajmy tylko, że olej wcieramy w lekko wilgotną skórę. Nie żałujmy sobie natłuszczającego kosmetyku i poczekajmy z ubraniem się, aż jego warstwa się wchłonie.

Uważnie traktujmy stopy – przyda się im codzienne ścieranie pumeksem lub regularny peeling. Podrażnione od cholewek butów miejsca na łydkach warto potraktować regenerującą maścią (np. z witaminą A) lub kremem dla dzieci. Posmarujmy tym kosmetykiem także łokcie i kolana. Nie stosujmy natomiast wazeliny – utrudnia ona skórze oddychanie. Pamiętajmy też o odżywczym kremie do stóp i na noc nakładajmy solidną jego warstwę.

Twarz pod pierzynką

Pielęgnacja twarzy zimą to przede wszystkim łagodne oczyszczanie, rozsądne nawilżanie i ochrona przed mrozem. Zimą odstawmy wszystko, co może podrażniać – ostre peelingi, kosmetyki z kwasami. Zastąpmy je delikatnymi peelingami enzymatycznymi – pomogą one usunąć martwe komórki naskórka, odświeżą cerę, a nie spowodują zaczerwienienia. Do mycia twarzy nie używajmy gorącej wody – jest to szczególnie ważne, gdy zabieramy się za demakijaż niedługo po powrocie z mroźnego powietrza.

Przystępując do wieczornej pielęgnacji oczyśćmy twarz łagodnym mleczkiem lub żelem i letnią wodą, spryskajmy twarz tonikiem lub wodą termalną w sprayu i dopiero nałóżmy krem. Jeśli odpowiada nam pielęgnacja olejami, na lekko wilgotną twarz można zastosować kilka kropel oleju arganowego lub ze słodkich migdałów – ukoją one i zregenerują skórę. Dwa lub trzy razy w tygodniu stosujmy maseczki nawilżające. Mogą też przydać się odżywcze sera w ampułkach – nakładajmy je, zanim posmarujemy twarz kremem lub zaaplikujemy olej. Pamiętajmy o szyi i dekolcie – ich skóra podrażniona jest przez noszenie szalika – przyda im się zatem większa ilość kosmetyku.

Zanim wyjdziemy na mroźne powietrze, przygotujmy do tego skórę. Bardzo ważny jest krem – nakładajmy go tak, żeby od momentu aplikacji do wyjścia upłynęło przynajmniej 20 minut. Eksperci pozwalają już stosować zimą kremy nawilżające, bo w większości kosmetyków nowej generacji stosuje się rozwiązania, dzięki którym nawilżają one głębsze warstwy naskórka, nie pozostawiając wody w wierzchniej jego warstwie. Najlepszym jednak rozwiązaniem są specjalne kosmetyki o zimowej formule. Chronią one skórę przed czynnikami atmosferycznymi, nie dopuszczają do podrażnień, nawilżają bez ryzyka. Pamiętajmy tylko, że kosmetyk taki powinien mieć w swoim składzie filtr przeciwsłoneczny, bo promienie UV silnie działają zimą na skórę, odbijając się od śniegu.

Miłośniczki makijażu mogą go sobie nie żałować – warstwa podkładu i pudru dodatkowo zabezpieczy cerę przed mrozem i wiatrem. Jeśli na skórze widoczne są naczynka, zamaskujmy je zielonym korektorem, który nakładamy, zanim zaaplikujemy podkład. Niezbędnym produktem jest też tłusta pomadka do ust – bezbarwna lub kolorowa, w zależności od upodobań.

Włosy na mrozie

Ciekawostką jest to, że włosom mróz nie szkodzi – oczywiście pod warunkiem, że nie wychodzimy z domu z niedosuszoną czupryną. Jeśli jednak mrozy są silne, priorytetem jest ochrona przed zimnem – przez głowę ucieka nam z organizmu ok. 30 proc. ciepła.

Przyjrzyjmy się swoim nakryciom głowy – być może lepiej niż ciasna wełniana czapka sprawdzi się luźny kaptur lub chusta, którą malowniczo owiniemy głowę. Te rozwiązania nie będą powodowały elektryzowania się włosów ani przetłuszczania skóry. Jeśli mamy do tego tendencję, zmieńmy szampon i odżywkę na takie o formule zapobiegającej przetłuszczaniu skóry i jednocześnie nawilżającej końcówki włosów. Dbajmy też o ich nawilżenie – przynajmniej dwa razy w tygodniu nakładajmy odżywczą maskę. Kupmy szczotkę i grzebień z naturalnego włosia lub drewna – pomoże to okiełznać zjawisko elektryzowania się włosów. Może mu też zapobiec stosowanie suszarki z funkcją jonizującą.

AM

Menu