Mówi się, że optymistom żyje się łatwiej – choć tak naprawdę wiedzą to tylko oni sami. Z wielu badań wynika jednak, że żyją oni dłużej i są zdrowsi. Pewnikiem jest również to, że cieszą się o wiele większą ludzką sympatią, niż ich antagoniści. Niektórzy z nas już rodzą się z pogodnym charakterem i optymistycznym spojrzeniem na świat. Inni mogą się tego nauczyć… oczywiście, jeśli naprawdę chcą!

Czym właściwie jest optymizm? Jest wiele skomplikowanych psychologicznych definicji, najlepiej jednak powiedzieć, że jest to (wrodzona lub nabyta) zdolność do widzenia dobrych stron w każdej sprawie, w każdej sytuacji życiowej, nawet tej najtrudniejszej. Optymista świadomie koncentruje się na pozytywach – negatywy zauważa, ale nie daje im nad sobą panować. Woli skupiać się na mocnych stronach samego siebie, innych ludzi, korzyściach płynących z przeżywanych sytuacji.
Często można spotkać się ze stwierdzeniem, że optymiści są naiwni jak dzieci i przez to bardziej narażeni na rozczarowania. Jednak ci optymiści, z których warto brać przykład, są świadomi siebie i swoich możliwości (a także ograniczeń), skupiają się jednak bardziej na tych pierwszych, nie zamartwiając się drugimi. Optymizm nie polega bowiem na ślepej wierze, że wszystko będzie dobrze i pięknie, bez jakichkolwiek działań z naszej strony, ale na wytrwałym dążeniu do celu, przy jednoczesnym przekonaniu, iż jest to możliwe.

Jak to działa?
Rozsądni optymiści, czyli osoby pozytywnie myślące, ale jednocześnie mające kontakt z rzeczywistością i jasno oceniające swoje możliwości, w mniejszym stopniu narażone są na stres i niepokój, łatwiej także radzą sobie z ewentualnymi porażkami. Niepowodzenie nie spędza im snu z powiek, do porażek podchodzą ze spokojem i nawet w najtrudniejszych sytuacjach próbują ponownie – aż w końcu się uda.
Optymiści świadomie kierują własnymi działaniami, czują się panami własnego losu. Wytyczają sobie cele i dążą do ich zrealizowania, choć jednocześnie nie nastawiają się na natychmiastowy sukces. Nie poddają się. Gdy coś się nie uda, szukają lepszych rozwiązań i wytrwale dążą do celu. Są cenieni w pracy i w kontaktach towarzyskich. Chętnie angażują się w działalność społeczną, w pomoc potrzebującym. Wierzą w to, że ich działanie ma szansę zmienić świat na lepsze, mają ufność we własne siły i chęci do działania. Są życzliwie nastawieni do innych – widzą i podkreślają ich pozytywne aspekty, zalety, mocne strony.
Optymizm dla zdrowia
Z wielu badań wynika, że osoby pozytywnie nastawione są zdrowsze fizycznie i psychicznie. Nie przeżywają bowiem destrukcyjnego stresu, nie zadręczają się sprawami, których nie są w stanie zmienić – koncentrują się na działaniu i na tym, co jest możliwe. Potrafią także cieszyć się nawet z małych sukcesów, zamiast zadręczać się ich „niepozornością” i wyrzucać sobie, że mogli osiągnąć więcej. Częściej się śmieją, bardziej cieszą się życiem, nie odmawiają sobie drobnych przyjemności.
Optymiści są też bardziej skłonni do prowadzenia zdrowego stylu życia, aktywności fizycznej porzucenia niezdrowych nawyków. W sytuacji, gdy przydarzy im się choroba, o wiele łatwiej przychodzi im stosowanie się do zaleceń lekarza, modyfikacja stylu życia. Wielu lekarzy podkreśla, że nawet w przypadku bardzo ciężkich chorób pozytywne myślenie i wiara w skuteczność terapii mogą zdziałać cuda – a optymistom przychodzi to bardzo naturalnie! Przekonanie, że wszystko będzie dobrze, pozwala organizmowi szybciej i łatwiej zwalczyć chorobę i odzyskać siły.
Optymistyczne podejście do życia można także nazwać zdrową profilaktyką. Jak wynika z badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych, osoby z pozytywnym podejściem do życia rzadziej zapadają na chorobę niedokrwienną serca, są mniej narażone na zawał serca czy udar mózgu. Może się to brać stąd, że w ich organizmach krąży mniej hormonów stresu, które mają destrukcyjny wpływ na kondycję układu krążenia.

Jak zostać optymistą?
Jest to zarazem łatwe i trudne, szczególnie gdy od dzieciństwa przyzwyczajeni byliśmy do zupełnie innej postawy. Wiele zależy od tego, jakie komunikaty dostawaliśmy od rodziców – czy brzmiały one raczej „wspaniale udało Ci się to zrobić”, czy też „naprawdę tylko tyle? Następnym razem lepiej się postaraj”. W dorosłym życiu czas odrzucić to, co nas ogranicza i spróbować innego podejścia, choć z początku może ono wydawać się trudne i dziwaczne. Nie rezygnujmy nawet, jeśli z początku sami sobie będziemy wydawali się śmieszni lub co gorsza, nieszczerzy. Nasze mózgi w końcu zaakceptują pozytywne komunikaty, choć prawdopodobnie początki będą trudne.
Pomocne w zmianie nastawienia na bardziej optymistyczne mogą być wzmacniające, pozytywne afirmacje. Spróbujmy ich nawet, jeśli nie będziemy do nich przekonani – po prostu powtarzajmy je sobie codziennie, jak mantrę. Wielu z nas, zaczynając pracę z afirmacjami uświadomi sobie, że do tej pory też z nimi pracowało – tyle, że z tymi negatywnymi. Bo czym innym jest mówienie sobie, że jesteśmy do niczego, nic nam się nie uda, nie warto próbować, nasze działania nic nie zmienią, etc.?
Przykłady pozytywnych afirmacji:
• znam swoje zalety (tu je wymieniamy)
• wiem, czego chcę i dążę do swoich celów (możemy je wymienić)
• potrafię osiągnąć sukces
• żyję w zgodzie ze sobą, jestem świadomy siebie
• jestem przekonany o swoich racjach
• jeśli popełniam błędy, to uczą mnie one czegoś
• panuję nad swoim życiem
• mam wokół siebie dobrych ludzi, którzy cenią mnie za to, jaki jestem
• lubię swoje życie
• lubię siebie
• zasługuję na wszystko dobre, co spotyka mnie w życiu
• zasługuję na odpoczynek i przyjemności
• jestem zdrowy i szczęśliwy
• przede mną piękna przyszłość, którą sam sobie buduję.
Wielu z nas czytając to, zaśmieje się w duchu, warto jednak spróbować. Możemy powtarzać to sobie przy różnych okazjach – w ciągu dnia, w pracy, podczas gotowania, sprzątania, w autobusie. Najlepiej jednak wygospodarować codziennie chwilę tylko dla siebie. Usiądźmy wygodnie lub połóżmy się, oddychając głęboko – to wycisza emocje, dotlenia mózg, redukuje stres – i powtarzajmy sobie spokojnie powyższe (lub inne, własne) afirmacje, starając się poczuć ich sens. Nie zrażajmy się, jeśli na początku będziemy czuć się dziwnie – nasz mózg po jakimś czasie przyswoi ten przekaz i sami nawet nie zauważymy, jak nasze nastawienie do świata i życia zacznie się powoli zmieniać.

Agnieszka Mączyńska-Dilis

Menu